SPÓŁDZIELNIA MIESZKANIOWA IM. I. J. PADEREWSKIEGO W KATOWICACH
aktualności o spółdzielni eBOK remonty przetargi statut przepisy gazetka B.O.N. sala konf. rezonans formularze

::GAZETKA|2004.02

:: cennik ogłoszeń

Czytelnicy piszą...

Nasze pieszczoszki

Proszę o spowodowanie, aby liczni na naszym osiedlu właściciele psów zaczęli respektować obowiązujący przepis wyprowadzania psów na smyczy. Dotychczasowe informacje na ten temat zamieszczane na tablicy ogłoszeń niewiele skutkują i są bagatelizowane, gdyż mało kto podchodzi do wiszącej na bocznej ścianie tablicy, a sama informacja jest zdawkowa i nie zawiera skutków prawnych nieprzestrzegania przepisu (jaka kara dla właściciela, jaki skutek dla psa). Nieodpowiedzialne zachowanie zwłaszcza właścicieli dużych psów stwarza zagrożenie dla osób dorosłych i dzieci, a także dla psów prowadzonych na smyczy i w kagańcu.

Sama wielokrotnie to odczułam podczas spaceru z moim psem, kiedy zostałam zaatakowana przez innego, spuszczonego ze smyczy. Liczne uwagi podczas spaceru, zarówno moje, jak i innych właścicieli psów, spotykają się z chamską reakcją, która - jak sądzę - wynika z poczucia bezkarności i przewagi fizycznej jego zwierzęcia, chociaż, jak wiadomo, jest za to kara grzywny. Zbyt mało jednak na ten temat informacji i zbyt mało przykładów dotkliwej kary pieniężnej, która byłaby nauczką dla nieodpowiedzialnych właścicieli.

Spacer z psem z założenia powinien być chwilą relaksu, zwłaszcza na osiedlu, które ma ku temu warunki, a staje się udręką i stresem, a także - co gorsza - zagrożeniem zdrowia i czasami życia, bowiem podwójnie niebezpieczny staje się pies bojowy w rękach nieodpowiedzialnego właściciela. Z uwagi na ten fakt oczekuję ze strony Spółdzielni skutecznego zainteresowania problemem, nad którym jest w stanie zapanować przy dobrej współpracy ze strażą i policją.

Licząc na pozytywny odzew

mieszkanka osiedla


Polak mądry przed szkodą?!!!

Jestem mieszkańcem Osiedla od wielu lat. Parę lat temu dzień był wyjątkowy - szczęście w nieszczęściu. Ja do pracy, żona również. Syn zostaje sam w mieszkaniu, wstaje, pościel zwyczajowo do wersalki, idzie do szkoły.

O czternastej alarm - mieszkanie w ogniu. Sąsiedzi wyczuli dym, powiadomili Straż Pożarną. Ja wracam późnym wieczorem - pod blokiem spostrzegam resztki rozbitej wersalki (obicie ma podobne do wersalki z pokoju syna). Wjeżdżam windą na swoje piętro, czuję charakterystyczny zapach spalenizny. Podchodzę do swojego mieszkania - drzwi nie ma.

To, co zobaczyłem, to był szok. W mieszkaniu jak w jaskini, zamieszkałej przez człowieka pierwotnego palącego ognisko. Sąsiadka - jak zwykle wszystkowiedząca pani - informuje mnie, co się stało. Żona z synem u teściów. Na szczęście wszyscy jesteśmy zdrowi i nic się nikomu nie stało. Jedynie padły rybki w akwarium/ Straty materialne znaczne - dorobek wielu lat poszedł z dymem.

Następnego dnia idę do Straży Pożarnej złożyć wyjaśnienia. Komisja stwierdza, że przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej (uszkodzone gniazdko elektryczności przez zamykane skrzydło wersalki). Śledztwo umorzono.

Patrząc z perspektywy czasu mogę stwierdzić - warto było ubezpieczyć mieszkanie. Warto było być przezornym, bo choć odszkodowanie nie pokryło w pełni strat materialnych, to i tak mogliśmy kupić nowe meble, wprawić okna itd.

Niechże to moje przykre życiowe doświadczenie będzie wskazówką dla innych sąsiadów i spółdzielców - nie tylko z mojego Osiedla.

mieszkaniec osiedla


« wstecz





Spółdzielnia Mieszkaniowa im. I. J. Paderewskiego, 40-282 Katowice, ul. Paderewskiego 65
tel. 256.31.80, tel./fax 255.18.39, email: poczta@smpaderewski.pl
Odwiedziło nas: 35064 internautów. Dziękujemy.
Design © 2004-2005 Bigg